Imię: Marek Nazwisko: Stok

  • TAK
  • Mężczyzna
  • Marek
  • Stok
  • Stock, Stokowski
  • 1903-00-00
  • Tak
  • Warszawa getto ul. Chłodna; Nowolipie; Ratuszowa 6 m 13;
  • Stok Marek ur. 1903, syn Saula i Teofili z d. Kogan. Autor był adwokatem. Wspomnienia spisywał latem 1944 r. ukrywając się z dziesięcioletnim synem Stefanem na Pradze, w mieszkaniu dwupokojowym przy ulicy Ratuszowej 6, wraz z 11 osobami z inteligencji żydowskiej m.in.z rodziną Oskara Mitlera (4osoby), aplikantem adwokackim Hanną Szenfeld, wdową po dr Lipesie z Chełma z synkiem, adwokatem. Mieczysławem Goldsteinem, Rolfem Neudingiem, Hanką Basówką. Po wojnie autor wyjechał do Brazylii.
    W kwietniu 1941 roku udało mu się w skutek silnych starań dostać w charakterze urzędnika do szopy krawieckiej przy ulicy Prostej 12 w gmachu dawnej szkoły handlowej. Pracę tą utracił w sierpniu 1941r. (bo szopa się rozpadła).
    W czasie epidemii tyfusu latem 1941 roku sprzedał złote obrączki ślubne i dwa srebrne lichtarze i razem z żoną zaszczepili się na tyfus szczepionką prof. Weigl’a.
    W czasie likwidacji „małego getta” (październik 1941r.) Stok Marek mieszkał na Chłodnej i po raz kolejny musiał się przeprowadzać. Synka umieścił u rodziny na Lesznie, a sam z żoną zajmuje pokoik u rodziny przy Nowolipiu.
    Wiosną 1942r. źle mu się powodziło materialnie. Dorabiał dorywczo jako adwokat – interweniował w imieniu klientów w różnych agendach Gminy i uczestniczył w sądach polubownych, choć w rzeczywistości utrzymywał się z pożyczek, których udzielał mu przyjaciel inż. Aleksander Weller oraz z paczek żywnościowych otrzymywanych od szwagierki – lekarki z Wysokiego Litewskiego. Mimo tych tarapatów finansowych był bardzo pogodny, jak nigdy dotąd w getcie.
    Zaczął pracować od 15 lipca 1942r. w fabryce szwagrów przejętej przez Hansa Schultza na posadzie urzędnika.

    zeznaje na procesie Gojchermana: "

    Widziałem oskarżonego w czapce oficera 13-tki. O indywidualnej jego działalności trudno mi powiedzieć. Powszechnie mówiło się, że „13-tka” miała konszachty z gestapo na gruncie gospodarczym. … W czapce widywałem go wielokrotnie. O działalności nie wiem…Widziałem go jak stał z Werschutzami i odpychał ludzi. Nie ulega wątpliwości, że Werkschutze zachowywali się brutalnie – ale szczegółów nie pamiętam – zdaje się, że o-ny trzymał sikawkę w ręku. Opinia o ludziach z „13tki” była ujemna, ale byli między nimi i porządni ludzie: Kleinweksler, Branson. Do samej góry,  „13tki” o-ny nie należał. O ile sobie przypominam, osk był oficerem. … słyszałem, że w „13tce” można było dostać pracę za pieniądze. Ale stwierdzam stanowczo, że nie odnosi się to do Gojchermana, który na każdym kroku akcentował swą przynależność do „13tki”

    i w śledztwie: "

    ur 1902, adwokat, wyższe, żonaty

    JG był oficerem w 13… podejmował się interwencji w gestapo za poważnym wynagrodzenie, nic nie zalątwiając, widziałęm JG od końca lipca do początków września 1942 na terenie fabryku Schultza, Nowolipie 44 gdzie pełnił funckję w Wrkschutzu, bił robotnikow i robotnice pejczem, z którym nigdy nie rozsrtawał się, oblewał ludzi wodą z sikawki. 

  • inteligencja, urzędnicy
  • Nie wiadomo, jak przeżył