Imię: Alina Nazwisko: Lewinson

  • NIE
  • Kobieta
  • Alina
  • Lewinson
  • Fryszman
  • Lubowicka
  • 1900-10-22
  • Tak
  • Z Warszawy
  • Śródmieście
  • Sienna 5;
  • Graniczna 13; Leszno 15; Leszno 25; Zamenhofa; Marszałkowska; Nowy Świat; Rembertów; Złota 54; Zielonka k/Krakowa;
  • Żyd
  • zły
  • strych, w mieszkaniu
  • pieniądze
  • donos/denuncjacja, szantaż/szmalcowanie zakończone wykupieniem
  • Córka Aleksandra Fryszmana (lekarza urologa) i Wiery z domu Weinstein. Wyszła za mąż za Szymona Lewinsona, lekarza urologa. Miała dwie córki Janinę i Zosię. Mąż, ppor. WP, zginął w Katyniu. Po zbombardowaniu mieszkania na Siennej, przeniosła się z córkami do rodziców na Graniczna 13. Po utworzeniu getta musiały się przenieść na Leszno 15, do małego mieszkania, które zajmowały razem z bratem Stefanem Lewinsonem i jego żoną Jadwigą i ojcem Jadwigi, Henrykiem Aszermanem. Posłała córki na komplety Spójni, przedwojennej szkoły męskiej. Po pierwszej blokadzie domu na Lesznie, którą udało im się przetrwać, przeprowadza się z córkami do Leona Płockiera, kuzyna, lekarza gastrologa, na Leszno 25. Stamtąd zabiera je brat męża, Julian Lewinson, lekarz pracujący w policji w getcie. Zamieszkują w bloku policyjnym. Tam udaje im się przetrwać selekcję. Przeprowadzają się na Zamenhofa. Julian załatwia im kenkarty na nazwisko Lubowickie i ułatwia wyjście z getta z placówką, w styczniu 1943 r. Po stronie aryjskiej czeka na nie ciocia Maria Bałut, dawna służąca dziadków Fryszmanów. Zaprowadza je na Marszałkowska do starszych państwa Szawernowskich. Z Szawernowskimi mieszkał syn i dwie córki. Jedna z nich pani Simonisowa prowadziła gospodarstwo. Warunki bytowe były b. dobre, miały osobny pokój, ale nie mogły z niego wychodzić. Mieszkały tam parę miesięcy. Odwiedzała je tam ciocia Mania. Pewnego dnia przyszło 3 szantażystów, zażądali dużych pieniędzy, ale zgodzili się przyjść po nie za tydzień. Panie Lewinson musiały się szybko wyprowadzić. Zaczęła się tułaczka po wielu miejscach, które załatwiała im Marianna i Staś Chmielewski. Pewnego razu trafiły na Nowy Świat na przeciwko Świętokrzyskiej, do wysokiego budynku, w którym mieściły się biura niemieckie. Tam, dozorca pan Kazio urządził na strychu skrytkę, w której ukrywał wiele osób. Okna były zabite deskami. Przed przybyciem pań Lewinson, wszyscy ukrywający się tam poszli do Hotelu Polskiego. W godzinach pracy biura trzeba było siedzieć cicho, potem Kazio zamykał budynek i można było chodzić, gotować itp. Podłączony był dzwonek, którym dozorca dawał znak w razie niebezpieczeństwa. Urządził tam schowek za ścianą. Pewnej nocy, po alarmie, schowali się do schowka, ale to przyszli szmalcownicy, którzy tak walili w ścianę, że trzeba było im otworzyć. Zabrali wszystko. Znów tułaczka, czasem razem, czasem osobno. Razem spotkały się w Rembertowie u Janiny i Stanisława Zielińskich, którzy mieszkali w drewnianym domku na piętrze. Zielińscy byli bardzo serdeczni, ale znów przyszli szmalcownicy. Przed powstaniem warszawskim znalazły się na ul. Złotej 54, u pani Marii. Janina miała już wtedy zaawansowana gruźlicę i wysoką temperaturę. W tym samym domu mieszkała u swojej siostry ciocia Mania. W czasie powstania ukrywały się w piwnicy na Złotej, później na Siennej 45. Wyszły z Warszawy po powstaniu z ciocia Manią. Zostały wywiezione, razem z innymi warszawiakami, pociągiem do Zielonki pod Krakowem. Tam przyjęli je państwo Pietrzykowie. W Zielonce doczekały końca wojny. Po wojnie mieszkała na Poznańskiej.

  • działania Polaków, mieszkaniowe, pomoc
  • dzieci, obcy człowiek, pomoc długotrwała, pomoc jednorazowa, pomoc lokalowa, poza Warszawą, z papierami aryjskimi, znajomi
  • Str. 23